czwartek, 30 września 2010

Cześć

Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Po prostu się przyznam, a Wy postarajcie się mnie nie ukrzyżować, ok?

Technicznie: mailowa skrzynka pocztowa miała przekierowywać Wasze maile do innej mojej skrzynki, gdzie zaglądam codziennie. Robiła to. Ale do czasu. Przestała przekierowywać, ja przestałem dostawać maile. Nigdy nie wpływały setkami, więc nawet nie zauważyłem, że coś jest nie tak.

Dzisiaj musiałem się zalogować na bibliotekarski.dramat@gmail.com i to co tam zobaczyłem mnie zszokowało. Mam mnóstwo maili do przeczytania. Mnóstwo. Widocznie wywiad dla gazety znacząco podniósł popularność bloga, i liczbę wysyłanych do mnie maili.

Jeśli ktoś o coś pytał i dotąd nie dostał odpowiedzi, to po pierwsze przepraszam, a po drugie zapewniam, że jeśli w mailu nie wyzwał mnie od degeneratów, to ją dostanie. Tylko dajcie mi proszę kilka dni na ogarnięcie wszystkiego. Nie jestem Batmanem, tylko bibliotekarzem (tak, wciąż i wciąż mnie nie stać żeby rozmienić komuś 20 złotych).

11 komentarze:

Bazyl pisze...

Czekam z niecierpliwością :D

Ania hensowa pisze...

No wreszcie coś nowego:)

Rudolf pisze...

No no...
"Zgapienie się" przez 7 miesięcy to nie w kij dmuchał! ;)

perska pisze...

A już myśleliśmy, że blog obumarł... to byłaby niepowetowana strata dla polskiego bibliotekarstwa :)

mysz pisze...

Cholera, a już miałam nadzieję, że istnieje jakieś powiązanie pomiędzy bibliotekarką, a Batwoman ;)

Anna pisze...

Ufff... jaka ulga. Mój ulubiony dramaturg żyje :)

Ł. pisze...

Jejku, nareszcie!! Oby blog odżył w końcu :)

Anonimowy pisze...

No i co? Ogarnąłeś się? Napisz coś... ;)

ola pisze...

ja nie pamiętam, czy napisałam mejla. ale możliwe.

Atis pisze...

A już myślałam,że jakiś czytelnik - psychopata rozprawił się z naszym bibliotekrzem ;)

Qavtan pisze...

O jaki artykuł chodzi?